×

Ruch lotniczy odbudował się po pandemii. Wzrosty są nawet trzycyfrowe. Pomogli też Ukraińcy

Ruch lotniczy odbudował się po pandemii. Wzrosty są nawet trzycyfrowe. Pomogli też Ukraińcy

W Polsce w pierwszych trzech kwartałach ubiegłego roku 15 portów lotniczych obsłużyło łącznie ponad 40 mln pasażerów. To o przeszło 30% więcej niż w analogicznym okresie 2022 roku. Tylko z Lotniska Chopina w Warszawie skorzystało 14,1 mln podróżnych. Rok wcześniej było ich 10,7 mln. Z kolei Port Lotniczy Łódź, jeden z najrzadziej wybieranych obiektów w tym gronie, odnotował wzrost rdr. o ponad 114%. Branża przekonuje, że wpływ na ww. wyniki miały m.in. takie czynniki, jak stopniowa odbudowa ruchu po pandemicznej zapaści oraz rozwój siatki połączeń. Ale też przyczynili się do tego Ukraińcy. Eksperci prognozują, że 2024 rok również będzie wzrostowy, ale już nie tak bardzo, jak poprzedni. Ruch wzrośnie rdr. średnio o 10-15%.

Odbudowa ruchu w tle z Ukraińcami

Jak wynika z danych udostępnionych przez 15 portów lotniczych w Polsce, w ciągu trzech kwartałów 2023 roku obsłużyły one 40,4 mln pasażerów. W analogicznym okresie 2022 roku było ich 31 mln. Przy tym wówczas jeszcze nie funkcjonowało Lotnisko Warszawa-Radom. Liderem pozostaje Lotnisko Chopina w Warszawie, z którego od stycznia do września ub.r. skorzystało 14,1 mln osób (odloty ¬– 7,1 mln, przyloty – 7 mln). To o 31,7% więcej niż w pierwszych dziewięciu miesiącach roku wcześniejszego. Wówczas było ich 10,7 mln (odpowiednio 5,4 mln i 5,3 mln).

– Tak znaczące wzrosty rok do roku wynikają z odbudowy ruchu po pandemicznej zapaści. Musimy pamiętać o tym, że w 2020 roku ruch lotniczy praktycznie całkowicie zamarł na kilka miesięcy. Był wstrzymany i potem stopniowo się odbudowywał. Po okresie zakazów nastąpiło luzowanie obostrzeń i dzięki temu coraz więcej osób zaczęło korzystać z połączeń lotniczych. W 2023 roku ruch pasażerski na Lotnisku Chopina powrócił już prawie w 100% w odniesieniu do ostatniego przedpandemicznego 2019 roku – wyjaśnia Piotr Rudzki, główny specjalista ds. komunikacji z Polskich Portów Lotniczych, w których zasobach znajduje się m.in. Lotnisko Chopina w Warszawie.

W ciągu trzech kwartałów 2023 roku Międzynarodowy Port Lotniczy im. Jana Pawła II Kraków-Balice obsłużył 7,1 mln pasażerów (odloty – 3,6 mln, przyloty – 3,5 mln). To z kolei o 30,5% więcej niż rok wcześniej, kiedy było ich 5,4 mln (odpowiednio – 2,8 mln i ok. 2,7 mln). Jak podkreśla Natalia Vince, rzecznik prasowy Kraków Airport, priorytetem po pandemii było odbudowanie różnorodnej i atrakcyjnej siatki połączeń bezpośrednio do wielu miejsc na całym świecie. Coraz większe zainteresowanie wzbudza też turystyka przyjazdowa. Szczególnie ten region upodobali sobie turyści z Półwyspu Arabskiego. Z krakowskiego lotniska, latają także pasażerowie z Ukrainy, gdyż wojna uniemożliwiła im podróż z własnego kraju. Pod koniec listopada ub. r. Kraków Airport przekroczył wynik z 2019 roku. Już w grudniu, jako pierwszy port regionalny w Polsce, osiągnął wynik ponad 9 milionów pasażerów. W 2024 spodziewany jest 10 milionowy pasażer.

– Okres od stycznia do września ub. r. przyniósł istotny wzrost ruchu i liczby osób odwiedzających polskie lotniska. Widać to w porównaniach pierwszych kwartałów, co najprawdopodobniej wynika z tego, że do końca marca 2022 roku obowiązywały ograniczenia w ruchu lotniczym w związku z pandemią. Z kolei wysoka inflacja nie spowodowała spadków w obszarze ruchu na lotniskach – komentuje dr Nikodem Sarna z firmy technologicznej Proxi.cloud, która m.in. bada ruch na polskich lotniskach.

Rosnący głód latania

Z kolei Port Lotniczy Gdańsk-Rębiechowo odnotował wzrost rdr. o 31,1%. W trzech kwartałach ub.r. obsłużono tam 4,5 mln pasażerów (odloty – 2,3 mln, przyloty – 2,2 mln), a rok wcześniej – 3,4 mln (odpowiednio 1,7 mln i 1,7 mln). – Wiele wskazuje na to, że po czterech kwartałach 2023 roku, Port Lotniczy Gdańsk będzie miał swój rekord. Wyniki podamy ok. 20 stycznia – informuje Agnieszka Michajłow, rzecznik prasowy gdańskiego lotniska. I przyznaje, że w Gdańsku spodziewano się wzrostów. One wynikają z coraz lepszej oferty i dostępności, większej chęci podróżowania, coraz większych ambicji, a także bogacenia się obywateli. Polacy chcą żyć podobnie, jak od dawna żyją mieszkańcy innych krajów Zachodniej Europy. Wciąż jednak zasobność portfeli części rodaków nie pozwala na podniebne podróże.

– Do obrotu kasowego po pandemii wróciły też tanie linie lotnicze i ich okazyjne oferty. To z pewnością miało duże przełożenie na zwiększenie ruchu lotniczego w kraju, ale nie tylko. Pasażerowie zauważyli, że grupy lotnicze – do tej pory wcale nieznane z okazyjnych cen – mocniej niż wcześniej wychodziły z tańszymi ofertami i to również zachęciło do wyboru tego środka komunikacji – dodaje dr Sarna.

W Pyrzowicach, gdzie funkcjonuje Katowice Airport, odnotowano wzrost rdr. o 27,4%. W ciągu dziewięciu miesięcy 2023 roku obsłużono tam 4,5 mln pasażerów, a rok wcześniej – 3,5 mln (bez udostępnionych danych o odlotach i przylotach). Natomiast w przypadku Portu Lotniczego Wrocław widzimy skok o 37,9%. Ostatnio obsłużono tam 3 mln osób (odloty ¬– 1,5 mln, przyloty – 1,5 mln), a wcześniej – 2,2 mln (1,1 mln i 1,1 mln).  

– Oczywiście, spodziewaliśmy się wzrostu w liczbie obsłużonych pasażerów. W 2022 roku wciąż odczuwalne były skutki pandemii, o czym się często zapomina. Niemniej jednak wzrost w obszarze „leisure”, a więc pasażerów podróżujących w celach typowo wypoczynkowych, przekroczył nasze oczekiwania. Jak się okazuje, głód latania do ciekawych lub ciepłych miejsc, jest duży, a sytuacja finansowa wielu Polaków pozostaje nadal dobra. Jednocześnie wzrasta liczba obywateli Ukrainy korzystających z naszego lotniska, co również ma wpływ na finalne wyniki – komentuje Jarosław Sztucki, dyrektor ds. sprzedaży Portu Lotniczego Wrocław.

Znaczenie siatki połączeń

Statystyki Portu Lotniczego Warszawa-Modlin poprawiły się rdr. o 9,7%. W zestawieniu za 9 miesięcy ub.r. pojawia się 2,6 mln obsłużonych pasażerów (odloty – 1,3 mln, przyloty – 1,3 mln). W analogicznym okresie 2022 roku było to 2,4 mln (odpowiednio 1,2 mln i 1,2 mln). Z kolei Port Lotniczy Poznań-Ławica może pochwalić się wzrostem o 26,3%. Od stycznia do września 2023 roku skorzystało z niego 2,2 mln osób, a rok wcześniej – 1,8 mln (bez udostępnionych danych o odlotach i przylotach). W przypadku Portu Lotniczego Rzeszów-Jasionka widać skok rdr. o 44,3%. Ostatnio miejsce to wybrało 800 tys. podróżnych (odloty – 409 tysięcy, przyloty – 391 tys.), a w trzech kwartałach 2022 roku – 554 tys. (odpowiednio – 287 tys. i ponad 267 tys.).

– Spodziewaliśmy się wzrostów w liczbie obsłużonych pasażerów. Po pandemii ludzie byli spragnieni podróży, wiele osób przez dwa lata nigdzie nie wyjeżdżało i po takim „poście” postanowili nieco zaszaleć. W naszym przypadku spore znaczenie ma też wojna w Ukrainie. Dla wielu sąsiadów na wschodzie jesteśmy teraz najbliższym lotniskiem, więc korzystają z Jasionki podczas wyjazdów na urlopy czy do pracy – komentuje Waldemar Mazgaj, rzecznik prasowy Portu Lotniczego Rzeszów-Jasionka.

Analizując dane z Portu Lotniczego Szczecin-Goleniów, widać wzrost rdr. o 20,8%. W ciągu dziewięciu miesięcy ub. r. obsłużono tam 381 tys. pasażerów (odloty – 194 tysiące, przyloty – 187 tys.), a rok wcześniej – 315 tys. (odpowiednio – ok. 159 tys. i 157 tys.). Jak stwierdza Krzysztof Domagalski, rzecznik prasowy lotniska w Goleniowie, wpływ na wyniki ma dynamiczna odbudowa ruchu po pandemii, w szczególności – czarterów turystycznych. W tym ostatnim przypadku kluczowa okazała się decyzja Turcji w sprawie możliwości przekraczania granicy na podstawie dowodu osobistego. W dobie istnienia strefy Schengen coraz więcej osób zapomina o paszporcie.

W statystykach Portu Lotniczego Lublin widać wzrost rdr. o 29,5%. Od stycznia do września 2023 roku było tam 320 tys. pasażerów (odloty – 162 tysiące, przyloty – 158 tys.), a w analogicznym okresie 2022 roku – 247 tys. (odpowiednio – ok. 130 tys. i 117 tys.). Z kolei Port Lotniczy Bydgoszcz obsłużył w ciągu dziewięciu miesięcy ub. r. 287 tys. podróżnych (bez udostępnionych danych o odlotach i przylotach). To o 51,4% więcej niż rok wcześniej, kiedy było ich 190 tys. Natomiast Port Lotniczy Łódź odnotował wynik lepszy rdr. o 114,2%. W trzech kwartałach ub. r. skorzystało z niego 272 tys. podróżnych (odloty – 138 tysięcy, przyloty – 134 tys.), w trzech kwartałach roku wcześniejszego – 127 tys. (odpowiednio – 65 tys. i 62 tys.).

– Wzrosty statystyk są efektem pracy Zarządu Portu nad rozwojem siatki połączeń oraz przygotowaniem atrakcyjnych i różnorodnych propozycji lotów regularnych. Dodatkowo mamy bogatą ofertę letnich czarterów i wielu chętnych do latania ze swojego, najbliższego domu, regionalnego lotniska. W tym roku planujemy obsłużyć pół miliona pasażerów. Jeśli nasze założenia potwierdzą się, to 2024 rok będzie najlepszym w historii lotniska w Łodzi pod tym względem – opisuje Wioletta Gnacikowska, rzecznik prasowy Portu Lotniczego Łódź.

Zapowiadają się dalsze wzrosty

W przypadku Portu Lotniczego Olsztyn-Mazury wzrost rdr. wyniósł 31,3%. W ciągu trzech kwartałów 2023 roku z i do miejscowości Szymany podróżowało 113 tys. osób (odloty – 57 tysięcy, przyloty – 56 tys.). Rok wcześniej odprawiono tam 86 tys. pasażerów (odpowiednio – 44 tys. i 42 tys.). Jak podkreśla Dominika Kułdo z ww. portu lotniczego, spodziewano się takich rezultatów, biorąc pod uwagę prognozy różnych instytucji analitycznych nt. komercyjnego ruchu lotniczego oraz perspektywy rozwoju. Lepsze statystyki są wynikiem stopniowej odbudowy ruchu po pandemii, ożywienia gospodarczego oraz zmian w ofercie siatki połączeń.

Od 27 kwietnia 2023 r. działa Lotnisko Warszawa-Radom. W okresie do 30 września ub.r. skorzystało z niego 85 tys. podróżnych (odloty – 43 tysiące, przyloty – 42 tys.). Z kolei Port Lotniczy Zielona Góra-Babimost odnotował wzrost rdr. o 28,9%. W ciągu trzech kwartałów 2023 roku obsłużono tam 44 tys. pasażerów (odloty i przyloty – po 22 tys.), a rok wcześniej – 34 tys. (odloty i przyloty – po 17 tys.).

– Dane z portów lotniczych nie są zbytnim zaskoczeniem, bo po okresie pandemii ruch musiał się naturalnie odbudować. Widać to szczególnie po tych największych lotniskach, ale nie tylko. Udział w tych statystykach mieli też Ukraińcy, którzy w sporej części „napędzili” ten ruch. Gdyby ich nie było, to te wzrosty nie byłyby tak spore. Natomiast 2024 rok, w mojej ocenie, zapowiada się stabilniej. To znaczy, nadal będą wzrosty, ale już nie tak duże. Trzeba też pamiętać o tym, że wyżej wspomniani Ukraińcy też w dużej części opuścili już Polskę i choćby z tego powodu dynamika wzrostów nie będzie tak imponująca. Szacuję, że wzrosty w 2024 roku będą średnio rdr. na poziomie ok. 10-15% – podsumowuje dr Nikodem Sarna z Proxi.cloud.

Amigdalina …

Amigdalina, czyli witamina B17, to substancja pochodzenia roślinnego, która od setek lat wzbudza wiele kontrowersji w środowisku medycznym. Z jednej strony słyszymy o jej właściwościach zdrowotnych i dużej skuteczności w leczeniu nowotworów, z drugiej natomiast coraz więcej mówi się o potencjalnym zagrożeniu zatruciem cyjankami podczas stosowania amigdaliny.

W medycynie niekonwencjonalnej największe zasługi płynące ze stosowania amigdaliny przypisuje się jej właściwościom przeciwnowotworowym. Jedna z teorii głosi, że witamina B17 powinna być traktowana jako witamina, której niedobór w organizmie może przyczynić się do zapoczątkowania procesu rozwoju komórek nowotworowych. Inne doniesienia zakładają natomiast, że z działaniem amigdaliny związane jest uwolnieniem cyjanków, które z kolei wykazują działanie cytotoksyczne, czyli uszkadzające komórki nowotworowe. Taki proces mógłby prowadzić do stymulowania specyficznej reakcji, która aktywuje układ odpornościowy w celu niszczenia szkodliwych komórek nowotworowych. Zgodnie z wieloma badaniami, zarówno amigdalina, jak i produkty powstające w wyniku jej rozpadu, wykazują aktywność biologiczną, co może mieć wpływ na zahamowanie procesu podziału komórek nowotworowych oraz zapoczątkowanie procesu apoptozy, czyli usuwania patologicznych komórek z organizmu. Co więcej, stosowanie witaminy B17 mogłoby potencjalnie obniżyć zdolności patologicznych komórek nowotworowych do rozwoju przerzutów na inne narządy.
Amigdalina to substancja pochodzenia roślinnego, znana i wykorzystywana już w czasach starożytnych, a do dziś znajduje zastosowanie w tradycyjnej medycynie chińskiej. Według niej charakterystyczny gorzki smak ma być odpowiedzialny za jej działanie przeciwzapalne. Amigdalina wykazuje też działanie wzmacniające odporność. Według zaleceń tradycji chińskiej jej stosowanie jest jednak przeciwwskazane u osób osłabionych i bardzo szczupłych.
Każdorazowo rozpoczęcie przyjmowania amigdaliny powinno być skonsultowane z lekarzem, a szczególnie w przypadku zachorowania na raka. Samodzielne przyjmowanie tej substancji może mieć bowiem poważne konsekwencje, szczególnie jeśli równocześnie z alternatywną terapią zaniecha się szpitalnego leczenia onkologicznego. Amigdalina z pewnością nie jest również wskazana dla osób cierpiących na choroby układu krążenia, ponieważ preparaty z amigdaliną obniżają ciśnienie krwi. Substancja ta może również pogarszać funkcje trawienne, w tym prowadzić do niestrawności, zgagi, bólu brzucha, wzdęć, nudności. W przypadku zespołu złego wchłaniania dodatkowo może pogarszać wchłanianie innych, wartościowych składników odżywczych. Nie bez znaczenia jest również fakt, że amigdalina może wpływać na działanie innych leków oraz wchodzić z nimi w interakcje. Podawanie jej równocześnie np. z kwasem askorbinowym może być niebezpieczne, dlatego rozpoczęcie suplementacji powinno być każdorazowo skonsultowane z lekarzem.

Opublikuj komentarz